Zbiorów nie oddamy!

Zbiorów nie oddamy!

W regionie jest tylko jedno miejsce, w którym zebrano tak wiele pamiątek związanych z bitwą pod Monte Cassino.
  • 21 lipca, 2020
  • 00:31
kety monte 3
Foto: Edyta Łepkowska

Jeśli nie liczyć uczniów i absolwentów kęckiej „dwójki”, mało kto wie o tym, jakie skarby kryją się w jej murach. Została tam zgromadzona unikatowa kolekcja cennych pamiątek związanych z II wojną światową, a w szczególności bitwą o Monte Cassino. Szefowie poważnych muzeów ostrzą sobie zęby na te zbiory, ale dyrektorka podstawówki Maria Koperska walczy o to, by pozostały w szkole…

 

Szkoła Podstawowa nr 2 w Kętach była pierwszą w kraju, której nadano imię Bohaterów Monte Cassino. Wybór takiego patrona był pomysłem jednego z siódmoklasistów – Mariana Achingera. Spodobał się najbardziej spośród 240 propozycji zgłoszonych przez uczniów. Ale w owych czasach (a był to początek lat 70. ubiegłego wieku), gloryfikowanie dokonań żołnierzy walczących o Monte Cassino nie było poprawne politycznie. Starania o uzyskanie zgody władz komunistycznych na nadanie podstawówce tego imienia wydawały się więc z góry skazane na niepowodzenie.

Jednak, mimo problemów, po upływie półtora roku udało się ją zdobyć. Maria Koperska, dzisiejsza dyrektorka kęckiej „dwójki”, a wówczas jej uczennica, pamięta uroczystość nadania imienia szkole jako wydarzenie niezwykłe. – Z całej Polski, a także z zagranicy, przyjechali do nas weterani spod Monte Cassino. Przybyli z Włoch, Anglii, nawet z Australii. Spotkali się tutaj po raz pierwszy od czasów bitwy. Potem przyjeżdżali co roku na Święto Szkoły. Pamiętam, jak przychodzili do nas na lekcje. Opowiadali o swoim życiu, o trudnościach, z jakimi zmagali się w Polsce Ludowej – wspomina Maria Koperska.

Czerwone maki 

Już w 1973 roku w podstawówce powstała Izba Pamięci poświęcona bohaterom spod Monte Cassino. Początkowo skromna, złożona z pamiątek przywiezionych przez jednego z kombatantów, plutonowego Alojzego Czarkowskiego, żołnierza 2. Korpusu Polskiego we Włoszech. Potem kolejne przedmioty podarowali szkole porucznik Edward Chucher i kapitan Stanisław Jura, a z czasem również inni weterani.

Dzisiejsza kolekcja liczy ponad 1200 eksponatów. W jej skład wchodzą między innymi oryginalne mundury wojskowe, plecaki, bukłaki na wodę, menażki, nieśmiertelniki, łuski po pociskach artyleryjskich, skrzynie na amunicję, medale, odznaczenia, zdjęcia, książeczki wojskowe i inne dokumenty. Są też urny zawierające ziemię spod Monte Cassino, a nawet zasuszony bukiecik maków, które w 1944 roku rozkwitły na zrytym pociskami polu bitwy.

Jeden z uczestników tamtejszych walk, Kazimierz Graj przechowywał je jak najcenniejszy skarb, nie mówiąc o nich nawet najbliższym. – Dopiero tuż przed śmiercią powiedział synowi, żeby wykuł dziurę w ścianie domu. Ten był bardzo zaskoczony taką prośbą, ale tata nalegał, więc w końcu to zrobił. We wskazanym miejscu znalazł zamurowaną skrytkę, w której leżały pamiątki ojca z czasów wojny. Było tam kilka odznaczeń, woreczek z ziemią spod Monte Cassino, a także zasuszony między kartkami książki pęk tamtejszych maków. Gdy ten syn, pan Cezary Graj, wręczył mi je kilka lat temu w czasie Święta Szkoły, rozpłakałam się jak małe dziecko – opowiada dyrektorka „dwójki”. Maki już mocno wyblakły, ale na ich płatkach wciąż widać ślady intensywnego koloru, który kiedyś miały.

Marzenie dyrektorki

Część bogatych zbiorów zebranych w szkolnej Izbie Pamięci wypożyczana jest różnym muzeom na wystawy czasowe. Wiele było też propozycji odkupienia kolekcji lub poszczególnych jej eksponatów. Ale, choć Maria Koperska marzy o tym, by mogli je oglądać wszyscy zainteresowani historią II wojny światowej, zamierza za wszelką cenę zatrzymać zbiory w szkole. – Nie możemy nikomu przekazać tych pamiątek, gdyż zostały nam ofiarowane, by pamięć o ludziach, którzy walczyli pod Monte Cassino żyła właśnie tutaj, w szkole ich imienia. Sumienie by mi nie pozwoliło oddać ich do innego muzeum – podkreśla dyrektorka.

Wierzy w to, iż nawet w szkolnych murach można je wyeksponować tak, by przyciągały mieszkańców całej okolicy, a także turystów. Jej marzeniem jest urządzenie izby w bardziej atrakcyjny wizualnie sposób oraz rewitalizacja zgromadzonych eksponatów. Obecnie są one przechowywane w nieprzystosowanych do tego wnętrzach, a przez to narażone na działanie wilgoci i światła. Bez poddania ich zabiegom konserwatorskim i zapewnienia im właściwych warunków, mogą wkrótce ulec zniszczeniu.

Lej po bombie w podłodze

Maria Koperska ma już gotową koncepcję renowacji izby. W nowym wydaniu ma być ona wyposażona w sprzęt multimedialny i zaaranżowana w nieco komiksowym stylu, z elementami przywodzącymi na myśl pole bitwy. W podłodze będzie nawet ział lej po bombie. Chodzi o to, by zaintrygować nie tylko dorosłych, ale również dzieci i młodzież. – Rozmawiałam z dyrektorem Muzeum im. Aleksandra Kłosińskiego w Kętach, że gdyby była taka możliwość, chciałabym, aby pracownicy tej placówki mogli wchodzić tutaj nawet w weekendy i pokazywać nasze zbiory wszystkim zainteresowanym osobom – mówi dyrektorka.

Ale przekształcenie szkolnej Izby Pamięci w miejsce przyciągające ludzi będzie wymagało niemałych nakładów finansowych. Wstępnie koszty jej transformacji oszacowano na około pół miliona złotych. Szkoła nie dysponuje takimi pieniędzmi, lecz Maria Koperska robi wszystko, co w jej mocy, by je zdobyć. Poszukiwania sponsorów przyniosły już pewne rezultaty, choć na razie jedynie w formie obietnic pomocy, a nie konkretnych wpłat. Ile w rzeczywistości one wyniosą, trudno ocenić. Jednak wesprzeć inicjatywę może każdy, na przykład wpłacając dowolny datek tutaj.

Edyta Łepkowska

Zobacz również: Spytkowice. Cichy heroizm

Podziel się tym wpisem:

Share on facebook